Otwórz aplikację

Import z Anki: uczciwy przewodnik po przeniesieniu talii

Import z Anki: uczciwy przewodnik po przeniesieniu talii

Masz talię. Prawdopodobnie dużą, budowaną latami — i nie porzucisz jej dlatego, że jakaś strona internetowa tak radzi. Ten tekst jest o jej przeniesieniu: ile to naprawdę kroków, co przechodzi, a co zostaje w Anki, i co dzieje się z fiszkami, kiedy już tu trafią.

Dwie rzeczy na samym początku. Import jest ręczny i ma jedno upierdliwe miejsce — trzeba otworzyć wyeksportowany plik w edytorze tekstu i skasować dwie linijki. I historia powtórek z Tobą nie pojedzie; fiszki owszem. Obie rzeczy są rozpisane niżej, żebyś nie odkrył ich w połowie drogi.

Co się przenosi, a co nie

Co Przechodzi?
Twoje fiszki — tekst z obu stron Tak Wszystko. To jest dokładnie to, co zawiera plik i co czyta import
Dźwięk i fonetyka Tak — na nowo, nie skopiowane Twoje pliki audio z Anki nie są przenoszone. Zamiast tego każda fiszka dostaje świeży, naturalny głos po obu stronach i transkrypcję IPA, generowane automatycznie w każdym z 76 języków. W Anki potrzebowałeś do tego dodatków; tutaj to po prostu jest — na każdej fiszce, także na tych, które nigdy dźwięku nie miały
Historia powtórek — interwały, współczynniki łatwości, terminy Nie To jest ta jedna prawdziwa strata. Harmonogram siedzi w bazie Anki, a nie w eksporcie, więc zaimportowane fiszki zaczynają harmonogram od nowa

Co do tej historii powtórek. Jej utrata brzmi gorzej, niż wygląda w praktyce. Harmonogram dostosowuje się od Twoich pierwszych ocen, więc fiszka, którą naprawdę znasz, od razu wylatuje daleko w przyszłość — potwierdzasz ją, a nie uczysz się jej od nowa, i dojrzała talia układa się z powrotem szybko. Kosztuje Cię to kilka sesji łatwych powtórek, a nie miesiące.

Bądź jednak ze sobą szczery: jeśli wartością Twojej kolekcji jest sama historia — lata dostrojonych interwałów na dwudziestu tysiącach dojrzałych fiszek — to właśnie z niej rezygnujesz i jest to całkowicie sensowny powód, żeby zostać tam, gdzie jesteś.

Jak to zrobić: cztery kroki, jeden upierdliwy

1. W Anki na komputerze wejdź w Plik ▸ Eksportuj (File ▸ Export). Nie AnkiWeb, nie AnkiMobile, nie AnkiDroid — eksport do zwykłego tekstu istnieje wyłącznie w wersji desktopowej. To jedyny twardy wymóg w całej tej operacji.

2. Ustaw format na Notes in Plain Text (.txt), wybierz talię i wyeksportuj. Ten format nie będzie ustawiony od razu — Anki domyślnie proponuje własną paczkę .apkg, której nie umiemy odczytać. Pięciu checkboxów nie ruszaj: domyślnie są odznaczone i właśnie tak mają zostać.

Okno eksportu w Anki: Notes in Plain Text, wybór talii i pięć odznaczonych checkboxów

3. Otwórz zapisany plik i skasuj z góry dwie linijki zaczynające się od #. Będzie tam #separator:tab i #html:false. To jest ten upierdliwy krok — i jedyny taki. Wystarczy dowolny edytor tekstu.

4. W Taalhammerze otwórz kolekcję, do której mają trafić fiszki, i kliknij Import. Kreator ▸ Moja biblioteka ▸ Twoja kolekcja ▸ ImportWybierz plik CSV z dyskupotwierdź. Zadbaj o to, żeby para językowa kolekcji zgadzała się z dwiema kolumnami pliku — i to w tej samej kolejności. Import bierze języki z kolekcji i przypisuje pierwszą kolumnę do języka źródłowego, a drugą do docelowego; treści nie sprawdza. Jeśli w Twoim eksporcie kolumny stoją odwrotnie, wszystkie fiszki zaimportują się na odwrót i bez żadnego ostrzeżenia. Można temu zapobiec na dwa sposoby: zamienić kolumny miejscami przed importem albo dopisać na samej górze pliku jedną linię z dwoma kodami ISO w kolejności z pliku, np. en\tpl — wtedy import użyje jej zamiast zgadywać. (Możesz też pominąć plik i wkleić wiersze prosto do okienka; przed zatwierdzeniem zobaczysz, ile fiszek zostanie zaimportowanych.)

I to tyle. Poniżej jest to, co robić, jeśli Twoja talia nie jest typowa.

Jeśli zmieniałeś checkboxy przy eksporcie albo masz nietypową talię

Te pięć checkboxów. Domyślnie wszystkie odznaczone i wszystkie mają takie zostać. Include HTML and media references owija każdą fiszkę w kod. Include tags, Include deck name, Include note type name i Include unique identifier dokładają po jednej kolumnie — a import chce dokładnie dwóch, więc każdy zaznaczony checkbox oznacza odrzucony plik.

Dlaczego skasowanie linijek z # jest aż tak ważne. Jeśli je zostawisz, import wywali się na każdym wierszu, a nie tylko na tych dwóch. Mechanizm rozpoznający separator patrzy na pierwszą linię, a #separator:tab zawiera słowo „tab", ale nie zawiera znaku tabulacji — więc zgaduje przecinek i od tego momentu nic się nie zgadza.

Talie powyżej 1000 fiszek. Jeden import to maksymalnie 1000. Większą talię trzeba podzielić na kilka plików i wrzucić partiami. Większość poważnych talii z Anki jest większa i to jest główny powód, dla którego ta migracja jest bardziej pracochłonna, niż powinna.

Typy notatek z więcej niż dwoma polami. Jeśli Twoje fiszki mają Front / Back / Przykład / Audio, eksport ma cztery kolumny i zostanie odrzucony nawet przy wszystkich odznaczonych checkboxach. Otwórz plik w arkuszu, usuń zbędne kolumny, zapisz z powrotem.

Jeden zepsuty wiersz blokuje całość. Import odrzuca cały plik, a nie same błędne linijki, więc przycisk zatwierdzenia pozostaje nieaktywny, dopóki plik nie będzie czysty. Irytujące — choć przynajmniej nigdy nie zostajesz z połową talii.

Chcesz zobaczyć, jakiego kształtu oczekuje? Tutaj jest przykładowy arkusz, który możesz skopiować — dwie kolumny, jedna fiszka na wiersz. Ogólna wersja tej instrukcji, z dokładnie opisanym formatem pliku, jest w tekście jak importować treści z CSV.

Co się dzieje z fiszkami po imporcie

To jest ta część, dla której warto przez to przejść — i jedyna rzecz, której Anki nie zrobi bez stosu dodatków.

Każda zaimportowana fiszka dostaje głos — syntezę mowy po obu stronach, w każdym z 76 języków, generowaną automatycznie. Każda dostaje też transkrypcję fonetyczną (IPA), również automatycznie, także dla alfabetów, których jeszcze nie umiesz czytać. Nie instalujesz niczego, nie konfigurujesz niczego, nie wybierasz głosu do każdej talii. To po prostu się dzieje — wszystkim fiszkom, łącznie z tymi dwunastoma tysiącami, które właśnie przeniosłeś.

A kiedy fiszki mają już dźwięk, przestają być wyłącznie czymś, do czego się siada. Te same zdania odtwarzają się jak podcast złożony wyłącznie z Twojego materiału — w drodze do pracy albo na siłowni; ta połowa aplikacji jest tutaj. Jeśli wolisz zobaczyć, jak w ogóle powstają nowe fiszki, to jest Kreator, a jak dokładnie powstaje dźwięk i transkrypcja też jest opisane.

W czym Anki nadal wygrywa

Warto powiedzieć wprost, bo i tak sprawdzisz. Anki jest darmowe, otwartoźródłowe i działa offline. Taalhammer to płatna subskrypcja z darmowym okresem próbnym i nie ma trybu offline — w samolocie albo w tunelu bez zasięgu nie zrobi nic. Jeśli którakolwiek z tych rzeczy ma znaczenie dla tego, jak naprawdę się uczysz, Anki jest dla Ciebie lepszym narzędziem i żadne automatyczne nagrania tego nie zmienią.

To, co proponujemy, to inna wymiana: przestajesz utrzymywać maszynę zlepioną z dodatków, a każde zdanie, które masz, dostaje głos i transkrypcję bez żadnego Twojego udziału.

Darmowy okres próbny, potem subskrypcja. Bez trybu offline — i bez historii powtórek z Anki.